Zapraszam na nową stronę na blogu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włoskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włoskie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 1 grudnia 2014
piątek, 31 października 2014
Cantuccini z rodzynkami, migdałami i żurawiną / Cantuccini with raisins, almonds and cranberries
Scroll down for English
Naszła mnie ochota na
pieczenie. A dokładniej na pieczenie ciasteczek. Oczywiście, jak to ze mną
bywa, do kuchni weszłam koło północy, a pierwszą porcję cantuccini wyjęłam z
piekarnika prze pierwszą w nocy. W całym domu pięknie pachniało i każdego
domownika wabiło do kuchni. Część ciasteczek zniknęła od razu, reszta na
szczęście doczekała następnego dnia i była idealnym dodatkiem do kawy.
Składniki:
·
100g rodzynek
·
100g suszonej żurawiny
·
100g migdałów
·
180g cukru pudru
·
250g mąki pszennej
·
1 łyżka proszku do pieczenia
·
2 jajka
Migdały, rodzynki i żurawinę
obtoczyć w niewielkiej ilości mąki, żeby się nie lepiły. Pozostałą mąkę
przesiać przez sitko i wymieszać z proszkiem do pieczenia i cukrem pudrem.
Usypać kopczyk, zrobić w nim dołek i wbić do środka jajka. Zagnieść miękkie
ciasto. Dodać do niego bakalie i ponownie zagnieść. Ciasto podzielić na cztery części
i z każdej uformować wałeczek o średnicy ok. 3 cm. Piec w temp. 180°C przez 15
min. Następnie wyjąć ciasto z piekarnika i pokroić wałeczki na kawałki o
szerokości 1cm. Ciasteczka ułożyć w odstępach na blasze i podpiekać jeszcze
przez 7 min. na najwyższym poziomie piekarnika, aż ciasteczka się zarumienią.
Po upieczeniu ostudzić ciasteczka, żeby stały się chrupiące. Z podanej porcji
powinno wyjść ok. 80-100 ciasteczek.
Smacznego!
Overtook me craving for safely. More precisely, for baking cookies. Of course, as it happens with me, I went to the kitchen around midnight, and the first portion of cantuccini got out from the oven before one in the night. The whole house smelled beautifully and each family member was teased to go to the kitchen. Some cookies disappeared immediately, and the rest luckily made it until next day and was the perfect addition to coffee.
Ingredients:
· 100g raisins
· 100g dried cranberries
· 100g almonds
· 180g icing sugar
· 250g plain flour
· 1 tablespoon baking powder
· 2 eggs
Almonds, raisins and cranberries sprinkle with a small amount of flour,so they aren’t sticky. Sift the remaining flour through a sieve and mix with baking powder and powdered sugar. Make a hole in dry ingredients and add eggs. Knead a soft dough. Add the raisins, cranberries and almonds and knead again. Divide the dough into four parts and from each form a roll with a diameter of approx. 3 cm. Line the baking tray with baking paper and bake at temp. 180°C for 15 min. Then remove from the oven and cut rolls into slices with a width of 1cm. Arrange cookies in one layer on a baking sheet and bake for another 7 minutes, until they are golden brown. After baking let the cookies cool to become crispy. Given recipe makes 80-100 cantuccini.
Enjoy!
poniedziałek, 22 października 2012
Crostini z pieczoną papryką / Roasted pepper crostini
Mój znajomy powiedział mi
ostatnio, że ma wolny dzień. Zapytałam, co będzie robił. Powiedział, że nie wie.
Zdziwiłam się, a potem zaczęłam się zastanawiać, co ja bym zrobiła z takim
wolnym dniem. W środku tygodnia. Ze słońcem na prawie bezchmurnym niebie. Z
jesiennym chłodem, którego istnienia nawet się nie podejrzewa, siedząc w
ciepłym domu i patrząc na świat przez szybę. Co ja bym zrobiła z takim dniem? W
głowie mam setki pomysłów. Wybieram jeden.
Spakowałabym aparat,
założyła płaskie buty i pojechała do centrum Warszawy. Może gdzieś na Stare
Miasto. Albo w okolice palmy. Spacerowałabym wolnym krokiem obserwując ludzi
spieszących się do pracy. Robiłabym zdjęcia. Zachwycałabym się tymi wszystkimi małymi
rzeczami, których nie dostrzegamy w codziennej bieganinie. Uśmiechałabym się do
ludzi mijanych na ulicy. Uśmiechałabym się sama do siebie. A potem usiadłabym w
ogródku kawiarni, przy małym okrągłym stoliku. Zamówiłabym cappuccino i otuliła
się polarowym kocykiem przewieszonym przez oparcie siedzenia. Z filiżanką
gorącej kawy w dłoniach, patrzyłabym na ludzi przechodzących obok.
Zastanawiałabym się dokąd idą. Czy przechodzą tędy każdego dnia? Czy dostrzegają
jaki piękny jest ten dzień? A potem wróciłabym do domu. Zrobiłabym obiad,
obejrzała zdjęcia, które zrobiłam wcześniej i zadzwoniłabym do przyjaciela.
Może da się namówić na obejrzenie ze mną
„Śniadania u Tiffaniego”.
Napisałam o tym mojemu znajomemu. W odpowiedzi przyszło
„To mi poprawiłaś humor :)”. I ja z poprawionym humorem wróciłam do
rzeczywistości i poszłam przygotować lunch. A dokładniej crostini z pieczoną
papryką. Moją ulubioną.

Składniki:
·
3 kromki bagietki ukrojone po skosie
·
ząbek czosnku
·
1 czerwona papryka
·
cząber
·
sól
·
pieprz
·
oliwa z oliwek do skropienia
Paprykę (z gniazdem
nasiennym) włożyć do piekarnika nagrzanego do 180˚C i piec przez ok. 40 min.
Najlepiej paprykę położyć na folii aluminiowej, żeby nie przykleiła się do
blaszki. Upieczona papryka powinna być miękka ze zrumienioną skórką. Gotową
paprykę przełożyć do miski, szczelnie przykryć przezroczystą folią i zostawić
na około 20 min. Kiedy papryka już się „zaparuje” usunąć gniazdo nasienne i
zdjąć skórkę, która powinna bardzo łatwo odchodzić . Papryka jest gotowa.
Kromki bagietki włożyć do
tostera, żeby ładnie się zrumieniły i zrobiły chrupiące. Gotowe grzaneczki natrzeć
ząbkiem czosnku. Na każdej położyć kawałek pieczonej papryki. Doprawić solą i
pieprzem, posypać cząbrem i skropić oliwą z oliwek.
środa, 17 października 2012
Tagliatelle z grzybami / Mushroom tagliatelle
- Znalazłem grzyby! –
Z uśmiechem od ucha do ucha i dumą w głosie oznajmił tata, kiedy weszłam do
kuchni. Na stoliku rozłożone były gazety, a na nich kilkanaście małych i dużych
maślaków z kleistymi, błyszczącymi kapeluszami.
- Super, tato.
- Znalazłem je w naszym ogrodzie. Pod sosenkami. Idę kosić trawę,
więc musiałem je zebrać.
Rzeczywiście lepiej, żeby
takie ładne grzybki skończyły w naszych żołądkach, a nie pod ostrzami kosiarki.
Od pewnego czasu w naszym ogrodzie, pod sosnami, na trawie wysiewają się
maślaki. Więc mamy własne grzyby. I bardzo to cieszy mojego tatę. I mnie też.
Oczywiście moje plany obiadowe musiałam zmienić i dostosować je do znaleziska
na stole. Nie szkodzi. Tamto zrobię następnym razem. Otworzyłam szufladę i już
wiedziałam. Będzie proste danie – makaron z grzybami. Smak podkręciła jeszcze dobra
oliwa z oliwek. Wyszło pyszne!

Składniki (na 2 porcje):
· 150g makaronu tagliatelle
· 200g grzybów
· 2 łyżki masła
· ½ cebuli
· 1 ząbek czosnku
· duża garść natki pietruszki
· oliwa z oliwek
Grzyby oczyścić i pokroić w plasterki. Ja miałam maślaki, więc obrałam je także ze skóry. Na patelni rozgrzać jedną łyżkę masła i przysmażyć plasterki grzybów, aż się ładnie zrumienią. Grzyby zdjąć z patelni. Rozgrzać drugą łyżkę masła i przysmażyć na niej cebulę pokrojoną w piórka. Kiedy cebula się zeszkli dodać drobno pokrojony czosnek i grzyby i jeszcze chwilę smażyć. W międzyczasie ugotować makaron – al dente. Należy pamiętać, że makaron zmięknie jeszcze kiedy dodamy go na patelnię. Kiedy cebula z czosnkiem się przysmażą dodać 3 łyżki wody z gotowania makaronu i odcedzony makaron. Wszystko wymieszać. Dodać posiekaną natkę pietruszki. Makaron ułożyć na talerzu i obficie polać oliwą z oliwek.
Smacznego!
środa, 10 października 2012
Crostini z serkiem kozim i figami / Goat cheese crostini with figs
Rano zeszłam do kuchni.
Ukroiłam skośne kromki bagietki i włożyłam do tostera. Z lodówki wyciągnęłam
serek i wybrałam najdojrzalszą figę. Kiedy kroiłam ją na plasterki, na
parapecie kuchennego okna usiadła sikorka. Siedziała tak przez dłuższą chwilę i
obserwowała co robię. A potem poleciała na krzew borówki i zaraz zniknęła
gdzieś w sosenkach. Po chwili pojawiła się znowu, ale nie sama, towarzyszyła
jej druga sikorka z żółtym brzuszkiem. Wzbiły się wysoko i poleciały w sobie
tylko znanym kierunku.
Kiedy zakładaliśmy ogród
kilka lat temu, wszystkie rośliny były małe i niskie. A sosny miały nie więcej
niż pół metra wysokości. To jak szybko rosną najłatwiej było poznać w okolicach
Bożego Narodzenia, kiedy mój tata ubierał jedną choinkę w ogrodzie w białe
kuliste światełka. Na początku wystarczał jeden sznur lampek. Potem potrzebne
były dwa sznury. Później dwa sznury i drabina. A teraz to i cztery sznury
światełek by nie starczyły. Sosenki przesłaniają prawie cały widok z kuchennego
okna. I tylko krzewy borówek czerwienią się na ich tle. Bardzo lubię ten widok.
Składniki:
·
3 kromki bagietki ukrojone po skosie
·
miękki serek kozi
·
1 dojrzała figa
·
sól
·
pieprz
Kromki bagietki włożyć do
tostera, żeby ładnie się zrumieniły i zrobiły chrupiące. Na gotowe grzaneczki
nałożyć serek kozi i plasterki figi. Doprawić solą i pieprzem.


sobota, 26 maja 2012
Panna cotta

Mam swoje miejsce w Warszawie, gdzie podają najlepszą panna cottę jaką jadłam. Kiedy przychodzi sezon na świeże truskawki, a później maliny, po prostu nie mogę się oprzeć i prędzej czy później zasiadam na białym krzesełku, przy białym stoliku i zamawiam białą panna cottę z czerwonym sosem i owocami. Pycha!
Takimi samymi ciepłymi
uczuciami panna cottę darzy moja przyjaciółka – Ula, która najczęściej jest
moją współtowarzyszką w wyprawie na ten słodki deser. Najbardziej lubimy siadać
przy stoliku stojącym na ulicy. Wśród innych białych stolików. Wśród ludzi
zajadających się włoskimi daniami. Wśród gwaru rozmów. Lubię obserwować. Ludzi
przechodzących obok. Psy biegające od drzewka do drzewka. Kelnerów
przynoszących pachnące dania i kolejne karafki białego domowego wina. Lubię
patrzeć na tych, którzy z braku miejsc w lokalu, postanawiają wypić kieliszek
białego wina na powietrzu, opierając się o ścianę budynku, patrząc z lekką zazdrością
na tych, którzy załapali się na stolik. Lubię te ciepłe wieczory wypełnione rozmowami
mniej lub bardziej poważnymi, kiedy upojona zapachem kwitnących dzikich wiśni czuję
się po prostu szczęśliwa.
·
3 łyżeczki żelatyny w proszku
·
250 ml śmietanki kremówki (30% lub 36%)
·
250 ml pełnego mleka 3,2%
·
80 g cukru
·
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
·
1 łyżka rumu (opcjonalnie)
·
olej do posmarowania foremek
Foremki natłuścić olejem przy pomocy
papierowego ręcznika. Ja użyłam stalowych foremek do kremu caramel, każda o pojemności 150ml. Ale można użyć dowolnych
foremek, nawet plastikowych lub silikonowych (wtedy łatwiej będzie wyjąć deser)
lub filiżanek.
Żelatynę wsypać do szklanki, zalać 2
łyżkami zimnej wody i odstawić na 5 minut, żeby napęczniała.
Do garnka wlać śmietankę i mleko,
dodać cukier i ekstrakt z wanilii i podgrzewać cały czas mieszając, aż cukier
całkowicie się rozpuści. Dodać rum. Ja dodałam rum Stroh 80%, który ma bardzo
intensywny smak, więc wyszła mi panna cotta rumowa. Jeżeli nie lubicie smaku
rumu, nie dodawajcie go. Kiedy masa się zagotuje zdjąć garnek z ognia, dodać
żelatynę i mieszać całość, aż żelatyna całkowicie się rozpuści. Powinno to
zająć około 1-2 min. Masę przelać do foremek i zostawić do ostygnięcia. Kiedy
panna cotta będzie już ostudzona, przykryć foremki folią przezroczystą i
wstawić do lodówki na co najmniej 4 godziny, żeby masa stężała.
Żeby deser łatwo było wyjąć z
foremek, można je na kilka sekund zanurzyć w gorącej wodzie (nie dłużej, bo
panna cotta bardzo szybko się rozpuszcza). Podawać z sosem owocowym i świeżymi
owocami. Ja podałam z truskawkami i sosem malinowym.
wtorek, 20 marca 2012
Cantuccini z imbirem i orzeszkami pinii / Cantuccini with ginger and pine nuts
Scroll down for English
Mój brat cioteczny ma urodziny. Zaplanowałam sobie, że zrobię dla niego jego ulubione ciasteczka – włoskie cantuccini z kandyzowanym imbirem i orzeszkami pinii. Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Najlepiej piecze mi się w nocy. Zrobiłam podwójną porcję i ostatnie ciasteczka wyciągnęłam z piekarnika koło pierwszej. Zapełniłam nimi pudełko na prezent, puszkę na ciasteczka, które odkładam z nadzieją, że zostaną na później i jeszcze całą miskę – do schrupania na teraz. I na jutro do kawy.
Składniki:
· 225g cukru pudru
· 225g mąki pszennej
· 1 płaska łyżka stołowa proszku do pieczenia
· 2 duże jajka
· 100g rodzynek
· 100g kandyzowanego imbiru (w małych kawałkach)
· 100g prażonych orzeszków pinii
Orzeszki, rodzynki i imbir obtoczyć w niewielkiej ilości mąki, żeby się nie lepiły. Pozostałą mąkę przesiać przez sitko i wymieszać z proszkiem do pieczenia i cukrem pudrem. Usypać kopczyk, zrobić w nim dołek i wbić do środka jajka. Zagnieść miękkie ciasto. Dodać do niego bakalie i ponownie zagnieść. Ciasto podzielić na trzy kawałki i z każdego uformować wałeczek o średnicy ok. 3 cm. Piec w temp. 180°C przez 15 min. Następnie wyjąć ciasto z piekarnika i pokroić wałeczki na kawałki o szerokości 1cm. Ciasteczka ułożyć w odstępach na blasze i podpiekać jeszcze przez 7 min. na najwyższym poziomie piekarnika, aż ciasteczka się zarumienią. Po upieczeniu ostudzić ciasteczka, żeby stały się chrupiące.

It’s
my
cousin's birthday. I planned to make for him his favorite cookies - Italian cantuccini with
candied ginger and pine nuts. And I did, as I decided. The best time for baking
is night. I made a double portion and the last cookies came out of the oven about
one in the night. I filled with them a gift box, can for cookies, hoping that
it will be for later, and the whole bowl, to nibble for now. And of course for coffee tomorrow.
Ingredients:
·
100g raisins
·
100g candied ginger (in small pieces)
·
100g pine nuts
·
180g icing sugar
·
250g plain flour
·
1 tablespoon baking
powder
·
2 eggs
Raisins, ginger and pine nuts sprinkle with a
small amount of flour,so they aren’t sticky. Sift the remaining flour through a
sieve and mix with baking powder and powdered sugar. Make a hole in dry
ingredients and add eggs. Knead a soft dough. Add the raisins, ginger and pine
nuts and knead again. Divide the dough into four parts and from each form a roll with a diameter of approx. 3 cm.
Line the baking tray with baking paper and bake at temp. 180°C for 15 min. Then
remove from the oven and cut rolls into slices with a width of 1cm. Arrange cookies
in one layer on a baking sheet and bake for another 7 minutes, until they are
golden brown. After baking let the cookies cool to become crispy. Given recipe
makes 80-100 cantuccini.
Enjoy!
Przepis / Recipe: Katalog kuchi HTH / HTH Kitchen Catalogue
niedziela, 18 marca 2012
Amaretti
Z Włoch jak zwykle przywiozłam jedzenie. No bo czy istnieje lepsza pamiątka niż typowe produkty z danego regionu? Dla mnie nie. I nie byłabym sobą, gdybym nie kupiła włoskich ciasteczek migdałowych – amaretti. Oprócz czekolady uwielbiam migdały. I wszystko co je zawiera. A więc amaretti też. Tak szybko jak włoskie ciasteczka zniknęły, tak szybko postanowiłam zrobić je sama. Wyszły lekkie, słodkie – pyszne! I niesamowicie wciągające. Już następnego dnia wyjęłam ostatnie z dna słoika.
Składniki:
· 4 białka
· 300g cukru pudru
· 350g migdałów
· 30ml likieru amaretto
Migdały zmielić w malakserze, tak aby powstała mąka migdałowa (użyłam całych migdałów w skórkach). Dodać do migdałów cukier puder i dokładnie wymieszać. Białka ubić na sztywno i dodać do migdałów. Wymieszać delikatnie, tak żeby białka nie opadły całkowicie. Dodać do masy amaretto i ponownie wymieszać. Masa powinna być luźna. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Nakładać masę szprycą lub łyżeczką, w odstępach od siebie, formować ciasteczka o średnicy ok. 3 cm. Ciasteczka piec w temp. 150°C przez 10-15 min., aż się zarumienią.
Smacznego!

środa, 14 grudnia 2011
Grissini - włoskie paluszki / Grissini - italian breadsticks

I rzeczywiście, smakują tak jak w restauracjach. Do skubania, przegryzania, owinięte cieniutkim plasterkiem szynki parmeńskiej, z sosem balsamicznym albo po prostu same. Mnie zachwyciły.
Składniki:
· 350g mąki pszennej
· 50ml oliwy oliwek
· 200ml ciepłej wody
· 2 łyżeczki soli
· 1 łyżeczka cukru
· 10-15g świeżych drożdży
Wszystkie składniki wymieszać razem i zagnieść ciasto. Kiedy będzie gładkie uformować kulę, przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na około 1h. Kiedy ciasto wyrośnie wyrobić je jeszcze przez chwilę i podzielić na 4 części. Każdą część podzielić na 16 kawałeczków i każdy kawałeczek ciasta rolować dłońmi na blacie, tak, żeby nadać mu kształt podłużnego cienkiego paluszka. Jeżeli ciasto nie będzie chciało się rolować, należy zwilżyć ręce wodą. Moje paluszki miały długość blachy. Z podanej porcji wyszły mi 4 blachy po 16 sztuk. Przed pieczeniem posmarować grissini oliwą. Paluszki urosną trochę podczas pieczenia. Piec na blaszce wyłożonej papierem około 8-10 min. w temp. 200°C. Trzeba ich bardzo pilnować, bo szybko się przypalają. Po wyjęciu z pieca paluszki ostudzić na kratce.
Smacznego!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)















