czwartek, 18 października 2012

Beza 'pavlova' z malinami



Sobota. Południe. Siedzę przy małym kwadratowym stoliku i mimo że jestem we wnętrzu kawiarni, nie mogę się zdecydować czy założyć czy zdjąć okulary przeciwsłoneczne. W efekcie zakładam je i zdejmuję co kilka minut. Kelner przynosi cappuccino i croissanta. Mój wzrok koncentruje się na kawie. Mogę zdjąć okulary. Obok mnie siedzi starsza pani z długimi prostymi włosami, przeplecionymi srebrną nitką. Z apetytem zajada tarteletkę z owocami i popija wodę z małej butelki z ciemnozielonego szkła. Bez wątpienia jest najstarszym gościem tego miejsca, ale nie wydaje się jej to przeszkadzać. Całe wnętrze skąpane jest w jesiennym słońcu. Patrzę jak odbija się w chromowanych lampach zawieszonych nad barem, kiedy znienacka pojawia się gołąb. Wylatuje z głębi baru, przelatuje między wiszącymi lampami i z impetem uderza w duże okno. Z rozłożonymi skrzydłami opada w dół, zahaczając o talerze dwóch dziewczyn, które siedziały przy oknie, a teraz przestraszone odsunęły się na bok i patrzyły to na gołębia, to na kelnerów. Odsunął się również pan z brodą siedzący przy dużym stole i pan wyglądający na obcokrajowca, ale czytający polską gazetę. I wtedy znalazła się wybawicielka gołębia. Jedna z kelnerek podeszła do okna i ostrożnie złapała gołębia. Przytuliła go do siebie i wyniosła na zewnątrz wśród oklasków gości i pozostałych kelnerów. Gołąb został uratowany.

Dzisiaj deser, który zjadłam z takim samym apetytem jak tamtego rogalika francuskiego z migdałowym nadzieniem. Pavlova. Deser pochodzi z Nowej Zelandii (choć niektóre źródła podają, że z Australii), a swoją nazwę zawdzięcza rosyjskiej primabalerinie Annie Pawłowej, która w latach ’30 XX wieku, podczas swojego tournee, poprosiła o „coś lekkiego”.



Składniki na bezę:
·         6 białek
·         340g cukru
·         3 łyżeczki mąki ziemniaczanej
·         1,5 łyżeczki octu winnego

Składniki na nadzienie:
·         400ml śmietany kremówki 30%
·         200g świeżych malin

Piekarnik nagrzać do 175°C. Białka ubić w misce na sztywno. Do białek dodawać stopniowo cukier - po łyżce, za każdym razem ubijając dokładnie. Możemy robić to długo, bo białkom nie zaszkodzi długie ubijanie. Kiedy białka z  cukrem będą już dobrze ubite, dodać mąkę ziemniaczaną i ocet i ponownie ubić. Masa powinna być gładka i błyszcząca. Zamiast octu można dodać sok z cytryny. Dodanie kwasu do bezy sprawi, że będzie ona krucha z wierzchu i ciągnąca w środku. Natomiast dodanie mąki ziemniaczanej ustabilizuje pianę z białek.
Na papierze do pieczenia narysować kolo o średnicy 25-30cm. Wyłożyć masę na papier i uformować bezę, tak aby w środku było zagłębienie, a boki były podniesione. Ja do formowania bezy użyłam łyżki.
Bezę wstawić do nagrzanego piekarnika i od razu zmniejszyć temperaturę do 100°C. Piec około 1,5 godziny. Upieczona beza powinna być krucha z zewnątrz i ciągnąca w środku.

Śmietanę ubić. Nie ma potrzeby dodawać do niej cukru, ponieważ beza jest wystarczająco słodka. Na upieczoną i wystudzoną bezę wyłożyć bitą śmietanę i udekorować świeżymi malinami. Podawać od razu, ponieważ beza szybko rozmięka od bitej śmietany.

Smacznego!











Przepis: Call Me Cupcake

9 komentarzy:

  1. Fajny patent z tym dołkiem w środku. Trzyma wszystko w kupie i bardzo ładnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. z malinami jej do twarzy ;)
    usunąć weryfikację obrazkową przy komentarzach w ustawieniach bloga, polecam ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. dzięki, Dusia, nawet nie zauważyłam, że mam ustawioną tę weryfikację, też jej nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale misterna beza! robi ogromne wrażenie

    OdpowiedzUsuń
  5. Niebiański przepis:) piękna beza Ci wyszła! Prze piękna wręcz! Ja zazwyczaj zapominam o niej i mi sie przyrumienia. Czerwony i biały to jednak idealna kombinacja! :)))

    OdpowiedzUsuń